Reklama

Ratownicy przestrzegają!. Wchodzenie na lód może zakończyć się tragicznie

Opublikowano: wt, 28 gru 2021 11:25
Autor:

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Ratownicy WOPR Gołuchów w towarzystwie wolontariuszy sprawdzili wczoraj zbiorniki wodne w Pleszewie. Edukowali, rozmawiali i przestrzegali.

Ratownicy Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego Województwa Wielkopolskiego Oddział Środowiskowy w Gołuchowie: Dominik Kołaski, Piotr Kramarczyk, Jurek Paklesa, Eliasz Solarczyk i Marta Tułacz wraz z wolontariuszkami: Gabrysią Juszczak i Nikolą Luźniarek udali się do pleszewskiego parku leśnego „Planty” oraz parku miejskiego, aby sprawdzić tradycyjne miejsca wypoczynku pleszewian. Znajdujące się tam zbiorniki wodne korcą, aby wykorzystać je jako ślizgawki.

Napotkanym osobom przypomniano zasady bezpieczeństwa oraz wręczono czapki, ręczniki zakupione przez Pleszewskie Centrum Medyczne.

Przy okazji porozmawialiśmy o pierwszej pomocy oraz o czym należy pamiętać, gdy jest się świadkiem wypadku. Pamiętajmy o tym, że pokrywa lodu ulega ciągłym zmianom i nigdy nie jest takiej samej grubości na całej powierzchni. Poruszanie się po lodzie bez odpowiedniej wiedzy i sprzętu asekuracyjnego może zakończyć się tragicznie, bo załamanie się lodu to śmiertelne zagrożenie – przestrzega Dominik Kołaski, prezes WOPR Gołuchów.

Tylko profesjonalne lodowiska 

Absolutnym minimum, aby bezpiecznie wejść na lód to 10 - 15 cm grubości. Poniżej tych wartości nie powinniśmy wchodzić na zamarznięte jeziora natomiast na rzeki nie powinniśmy próbować wchodzić wcale z uwagi na to, że lód na rzekach ma zupełnie inną strukturę.

Podczas kontroli pokrywa lodowa miała grubość około 8 – 10 cm, jednak zachęcamy, aby korzystać z profesjonalnych lodowisk, które są odpowiednio przygotowane i nadzorowane. Przy okazji serdecznie dziękujemy za każde miłe słowo, które otrzymujemy, jest to niezwykle motywujące oraz pokazujące, że podejmowane przez nas działania mają sens i są potrzebne – opowiada Dominik Kołaski.

Pamiętajmy również o tym, że niska temperatura powietrza w połączeniu z siłą wiatru przyczynia się do wychłodzenia organizmu. Najbardziej narażeni na wychłodzenie są ludzie bezdomni, którzy przebywają w nieogrzewanych pomieszczeniach, np. pustostanach, w działkowych altankach czy piwnicach.

Zachowajmy czujność i poinformujmy służby ratunkowe jeśli wiemy o osobach przebywających w takich miejscach. Mrozy to również trudny czas dla zwierząt, zwłaszcza tych przebywających na zewnątrz. Zadbajmy o to, aby buda psa, który mieszka na podwórku była dobrze ocieplona, uszczelniona, odizolowana od podłoża i osłonięta od wiatru.

Podczas mrozów pies powinien też dostać ciepły posiłek, jedzenie powinno być wysokoenergetyczne, a woda nie może być zamarznięta. Jeśli nie możemy psa wpuścić do domu, może uda się mu na czas dużych mrozów zapewnić legowisko chociaż w garażu czy innym pomieszczeniu gospodarczym.

Bezdomni i starsi

Dominik Kołaski –  ratownik wodny i medyczny przypomina, że co roku w Polsce z wychłodzenia umiera około 200 osób. Najczęściej zamarzają osoby bezdomne będące pod wpływem alkoholu. Należy obalić krążący mit o tym, że alkohol rozgrzewa.

Alkohol wprawdzie daje takie poczucie, ale jest ono złudne i w ostatecznym rozrachunku osoba będąca pod wpływem alkoholu jest bardziej narażona na wychłodzenie niż osoba trzeźwa.

Osoby pod wpływem alkoholu oprócz tego, że są narażeni na zmiany w organizmie spowodowanymi niskimi temperaturami mają również zaburzony naturalny instynkt przetrwania. Analogicznie możemy porównać to do sytuacji, kiedy wchodzimy na cienki lód i możemy pod nim zginąć.

Pomijając skrajne sytuacje, pamiętajmy, że jeśli temperatura spada kilkanaście stopni poniżej zera to każdy z nas jest zagrożony wychłodzeniem organizmu – zarówno podczas pokonywania trasy do pracy czy szkoły nie wspominając już o górskich wyprawach - mówi Kołaski. 

Oprócz osób bezdomnych drugą grupą najbardziej narażoną na wychłodzeniem organizmu są osoby starsze i z demencja. Mogą oni mieć zaburzenia poczucia ciepła i zimna.

Często zdarza się, że osoby te ubierają się nieadekwatnie do pogody. Może zdarzyć się również tak, że ubierają się zbyt lekko wychodząc na dwór np. wyrzucić tylko śmieci a okaże się, że odchodzą daleko od domu, bo zapomniały po co wyszły lub po prostu się zgubiły – podkreśla Dominik Kołaski.  

Hipotermia 

Reasumując wychłodzenie organizmu fachowo nazywa się to hipotermią – jest to obniżenie temperatury głębokiej ciała poniżej 35 stopni. Pierwszym objawem jest drżenie mięśniowe - szybkie, rytmiczne skurcze mięśni wytwarzają ciepło, które następnie ogrzewa organizm.

Jednakże drżenie mięśniowe to proces bardzo energochłonny, dlatego oprócz zagrożenia hipotermią musimy liczyć się, że organizm może popaść w hipoglikemię. Bardzo dobrym rozwiązaniem w takiej sytuacji będzie podanie ciepłej herbaty z dodatkiem cukru lub miodu. Jeśli nie zahamujemy drżenia mięśniowego, w drugiej kolejności dochodzi do obkurczenia łożyska naczyniowego, krążenia powierzchownego mam tutaj na myśli skórę, która staje się blada, sina. Pojawia się tak zwana gęsia skórka, organizm próbuje w sposób naturalny wytworzyć materiał termoizolacyjny chroniący nas przed środowiskiem zewnętrznym - obrazuje Dominik Kołaski. 

Jeśli mamy do czynienia z osobą, która jest świadoma, ale zauważamy u niej drżenie mięśniowe, podanie ciepłej herbaty może nie wystarczyć, powinniśmy odizolować taką osobę od warunków zewnętrznych.

Jeśli jest to ofiara wypadku komunikacyjnego (np. która przebywa w pojeździe) to powinniśmy okryć ją chociażby naszymi ubraniami, kocem lub kilkoma warstwami popularnej foli NRC. Jeśli osoba poszkodowana ułożona jest w pozycji leżącej to najbardziej narażone na wychłodzenie są plecy i pośladki.

W takiej sytuacji powinniśmy rozłożyć materiał izolacyjny właśnie pod te partie ciała.

W przypadku, kiedy osoba poszkodowana ma zaburzenia świadomości mamy do czynienia z głębszymi stadiami hipotermii, które są połączone z zaburzeniami świadomości czy też utratą stanu świadomości. Musimy wtedy działać bardzo ostrożnie. Powinniśmy unikać gwałtownych ruchów. Nie należy podejmować prób pionizacji, podnoszenia czy też gwałtownego przewracanie (w tym ułożenia w pozycji bocznej bezpiecznej). Przy gwałtownym ruchu wychłodzona krew przepływa do centralnej części organizmu, który szybciej się ochładza. Nie znaczy to jednak, że mamy nic nie robić - radzi Dominik Kołaski. 

W miarę możliwości musimy podjąć próbę odizolowania od warunków atmosferycznych (wiatru), przenieść do ciepłego pomieszczenia.

Doświadczenie zawodowe pozwala stwierdzić, że często pod opiekę Zespołów Ratownictwa Medycznego oraz personelu Szpitalnego Oddziału Ratunkowego trafiają osoby w stanie głębokiego upojenia alkoholowego. Z całego serca apeluję do wszystkich, aby nie przechodzić obojętnienie obok przysłowiowej ławki w parku, na której ktoś leży - apeluje ratownik. 

Osoba pod wpływem alkoholu często wywołuje mieszane uczucia, nie wiemy czy reagować czy nie. Jednak przestawmy swoje myślenie, nie spotkamy się raczej z sytuacją, w której osoba szybko wytrzeźwieje, wstanie i wróci do domu.

 Jeśli zauważmy taką osobę nie przechodźmy obojętnie, wezwijmy Zespół Ratownictwa Medycznego, w miarę możliwości sprawdźmy podstawowe parametry fizjologiczne. Nie narażając przy tym własnego bezpieczeństwa, mam na myśli założenie maseczki twarzowej. Zróbmy cokolwiek, brak naszej reakcji może okazać się dramatyczny w skutkach – apeluje Kołaski.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.