Reklama

Reklama

Historia. Jakie epidemie dręczyły przed laty Polskę i Pleszew?

Opublikowano: pt, 15 sty 2021 07:05
Autor: | Zdjęcie: Andrzej Waruszewski.

Historia. Jakie epidemie dręczyły przed laty Polskę i Pleszew? - Zdjęcie główne

Krzyż choleryczny znajdujący się w Jedlcu w gminie Gołuchów | foto Andrzej Waruszewski.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Historia "Od powietrza, głodu, ognia i wojny - zachowaj nas Panie!" - błagalna prośba, powtarzana w kościołach od wieków – ponownie - za sprawą koronawirusa – zabrzmiała w naszych świątyniach. Dlaczego to właśnie powietrze – a konkretniej "morowe powietrze" – od lat stawiane jest na początku wszystkich klęsk? I jakie epidemie dręczyły przed laty Pleszew?

Reklama

"Morowe powietrze" – to wyrażenie, które znajdziemy w większości prac historyków, którzy opisywali epidemie nawiedzające Polskę przez stulecia. Większość masowych zakażeń była bowiem efektem chorób przenoszonych "przez powietrze" – czyli – mówiąc dziś - m.in. drogą kropelkową – jak choćby grypa, która przed wiekami dziesiątkowała ludzkość.

Historia epidemii. Mór i głód w Polsce

Jak wyglądało to konkretnie w naszym kraju i w Pleszewie? Według historyków, którzy byli również lekarzami, źródła przekazywane przez lata były niestety bardzo niedokładne. W większości opierać możemy się głównie na kronikach, w których słynne słowo "mór", miało wiele znaczeń – głód, nieurodzaj itd. A wszelkie choroby epidemiczne kronikarze kwitowali często jednym zdaniem, że w "Polsce był mór". Wiele klęsk w naszym kraju odnotowywano ponadto z powodu napadów i wojen, które nie tylko pustoszyły ludność, ale wywoływały właśnie głód. A głód i mór – zawsze szły ze sobą w parze...

Pierwsza spisana epidemia w Polsce

Pierwszą, a więc najstarszą wiadomość o "morze w Polsce" możemy odnotować w roku 840.

- Podaną przez Prokosza w te słowa: „Z drugiej strony dla wylania Wisły i na wielu miejscach nieurodzaju przez zbyteczne słońca upały, nastąpił tak ciężki głód, a z tego potem wkrótce powietrze, że te dwie plagi na ukaranie złych ludzi od Boga spuszczone, tak uciemiężyły całe państwo, że wielka część żyjących bardziej aniżeli od szabli podczas najkrwawszej wojny mizernie wyginęła" – cytuje w swojej monumentalnej pracy z roku 1899 - pt. "Mór w Polsce w wiekach ubiegłych" - dr. F. Giedroyć.

Historia epidemii. Śmierć biskupa poznańskiego

Kolejne lata oraz wieki przynosiły coraz większe "zarazy" w Polsce – w tym jak możemy się domyślać także na terenach dzisiejszego powiatu pleszewskiego. Jak pisał w swojej kronice Jan Dlugosz, lata 1006-1007 były w Polsce czasem "głodu, moru i zarazy okropnej".

- Panowały tem i czasy nie tylko w Polsce, ale w całym prawie świecie, i sprzątnąwszy mnóstwo ofiar, wyludniły wiele miast i włości – opisywał kronikarz.

W naszym regionie jedne z pierwszych zapisków epidemii dotyczą Poznania – w roku 1174 w dzisiejszej stolicy Wielkopolski przez "powietrze morowe" miał umrzeć m.in. biskup poznański Gerward. W pobliskim Kaliszu pierwsza - spisana - zaraza, pojawia się z kolei pod koniec XIII wieku.

Epidemie w XIV wieku w Polsce 

Kolejne wieki to kolejne epidemie na świecie, i w Polsce. Najczarniejszy okres to oczywiście wiek XIV – czyli moment pojawienia się tzw. "czarnej śmierci", która zdziesiątkowała nasz kontynent. Dziś trudno mówić o konkretnej skali, jednak według niektórych historyków może chodzić nawet o jedną trzecią ludności ówczesnej Europy. 

W polskich kronikach wiek XIV również zapisał się w niezwykle czarnych barwach. Rozpoczęło się od wielkiego głodu, jaki odnotowano w latach 1312-1315. Miał być tak potężny, że w zapiskach znajdują się informacje, jakoby "rodzice zjadali swe dzieci, dzieci zaś rodziców". Wspomniany głód trwał przez trzy lata i jak można przeczytać - wowołał on "powietrze morowe".

- O roku 1315 wszyscy kronikarze głoszą niemal jednobrzmiące wieści. „Sroższy nad wszystkie wojny głód nawiedził Polskę nową klęską" – cytuje wprost wspomniany dr. Giedroyć. 

Czarna śmierć w Polsce

Połowa XIV wieku to tragiczny czas żniw "czarnej śmierci".

- W styczniu roku 1348 wtargnęła do Polski czarna zaraza, czyli czarna śmierć, sroższa nad wszystkie poprzedzające epidemie – czytamy u historyków.

Zapiski, na które powołuje się Giedroyć tak to m.in. opisują:

"powietrze morowe okrutnie przez dwie lecie prawie wszystkę Polskę splundrowało, iż miasta i wsi bez ludzi wszędzie puste stojały"

Czarna śmierć powróciła również po latach – pisano o niej także w okresie 1359-1360.

- Zaraza z roku 1348, wracając ze wschodu, znowu nawiedziła Polskę, szerząc niezwykłe spustoszenie – pisał historyk.

I cytował Długosza:

„Zaraza gorączkowa, (...) rozgościła się  w Polsce, Węgrzech, Czechach, tudzież podległych im i sąsiedzkich ziemiach, i wszystkie miasta, miasteczka i wsie Królestwa Polskiego takiej nabawiła klęski, że trwając ciągle przez sześć miesięcy, większą część ludności wszelakiego stanu i płci obojej wytępiła". (...) Tem zaś różniła się ta klęska od poprzedniej, która przed laty dwunastu kraj nasz nawiedziła, że tamta wiele sprzątnęła ludzi z pospolitego gminu, od tej zaś więcej szlachty i ludzi możnych, dzieci i kobiet wyginęło".

 

W ówczesnym czasie lęk rzed śmiercią "z powietrza i głodu" był więc niemal wszechobecny. Jak komentują dziś historycy - towarzyszł ludziom praktycznie do późnego średniowiecza. Dość wspomnieć o ówczesnej literaturze – w której śmierć była wszędzie...

Kolejne zarazy i epidemie w Polsce

Kolejne wieki, to kolejne epidemie dziesiątkujące ludność w Polsce - w tym także w naszym regionie.

"Sroga zaraza roku 1505 pustoszyła Poznań i jego okolice. Cała kapituła wyjechała z miasta – pisali historycy.

Podobnie było w roku 1542 - morowe powietrze w Poznaniu spowodowało masową ucieczkę co majętniejszych.

- W mieście  zostało niemal samo ubóstwo; pomimo to przez pół roku umarło tam 4.500 ludzi – możemy przeczytać w monografii polskich epidemii.

Przez długie lata ludzie musieli żyć ze świadomością, że choroba – czy to dżuma czy inna zakaźna – jest bardzo blisko. I w każdej chwili może wrócić.

Historia epidemii. Mór z Kalisza

Wśród zapisków historyków znaleźć można wzmiankę o "morze" z lat 1704-1714 w Polsce. Jest tu m.in. wzmianka o pobliskim Kaliszu.

- W Poznaniu pokazał się mór w r. 1708 z większą jeszcze siłą w roku następnym, w czerwcu, przyniesiony tu z Kalisza, przyprawiając o śmierć 9.000 mieszkańców – cytuje Giedroyć w swojej pracy.

Kolejne lata to w naszym regionie m.in. tyfus - odnotowany w Poznaniu, czy "złośliwe biegunki", o których mówi się, że przyczyniły się do śmierci wielu dzieci.

Jak walczono w Polsce z epidemiami?

Jak walczono z zarazami? Okazuje się, że – podobnie jak dziś – by wygaszać epidemię zamykano m.in. publiczne instytucje.

W Toruniu - z powodu "moru" z wieku XVII - zamykano m.in. szkoły i publiczne łaźnie, w roku 1707 magistrat krakowski z kolei nakazywał "ustanie" muzyki, schadzek i wszelkich "swawoli gniew boski ściągających". Ci, którzy musieli stykać się z chorymi – czy jak wówczas opisywano "zapowietrzonymi" – dostawali oddzielne mieszkania i wyróżniano ich ubiorem. Domy, w których przebywali z kolei chorzy oznaczano krzyżykami lub nawet zabijano w nich okna i drzwi.

W Warszawie z kolei – w latach 1624-1625 – jak opisują historycy - "nieraz całe ulice zamykano palisadami". Miasta i wsie otaczano wałami, bramy zatarasowywano, "a stróże przy nich mieli nawet prawo położyć trupem tego, kto bez upoważnienia przemocą chciałby do miasta wtargnąć".

Epidemie w Pleszewie

Jak wygląda z kolei historia epidemii w Pleszewie? Tu źródła są niestety jeszcze bardziej skąpe.

Historię w Pleszewie spróbował usystematyzować ś.p. doktor Edward Horoszkiewicz – w swojej pracy pt. "Od pijawek po dializy. Za kart historii pleszewskiej medycyny". Przyznaje jednak również, że ze względu na brak źródeł – trudno dziś o dokładne daty wszystkich epidemii – a także ich rozmiarów – w wiekach średnich.

Dżuma w Pleszewie

Horoszkiewicz pisze jednak krótko m.in. o roku 1655 – kiedy to z powodu potopu szwedzkiego – i generalnych następstw wojennych – grasowała w Polsce i na naszym terenie dżuma.

- W Pleszewie grasowała w połowie 1659 roku, powodując wielką śmiertelność – opisuje autor monogafii pleszewskiej medycyny.

Cholera w Pleszewie

Inna, opisana już znaczenie lepiej, epidemia na naszym terenie – to cholera. Do dziś są zresztą ślady po niej w Pleszewie... Najpierw przeczytajmy jednak ówczesne zapiski ludzi żyjących w mieście.

Według zapisów znalezionych przez Horoszkiewicza w Archiwum Archidiecezjalnum w Gnieźnie, zachował się m.in. opis ks. Tomasza Basińskiego.

"Po upadku Powstania Listopadowego wraz z przemieszczającymi się wojskami przedostała się na teren Wielkopolski śmiercionośna cholera, która na terenie parafii pleszewskiej od sierpnia do października 1831 roku pochłonęła 182 ofiary" – cytuje go Horoszkiewicz w swojej publikacji. 

 

Cholera panowała w Pleszewie także w latach 1837, 1848, 1849 i 1852.

Tak opisywał sytuację z roku 1852 ks. Basiński:

"Okropna choroba panowała od 10 lipca do 10 września 1852 roku w naszym mieście. Powstawszy w Kaliszu, prawie zaraz przeniosła się do nas. Umarło w mieście liczącym 5 tysięcy mieszkańców około 600 osób (...). Z tych co zachorowali prawie dwie trzecie umarło. Czasami było przeszło 40 trupów w mieście. Ani jeden dom od tej choroby nie był wolny. Najszczęśliwsza połać miasta byla od probostwa począwszy, aż do katolickiej szkoły, tam ani jeden człowiek nie umarł (...). 

Pleszew. "Walka ze straszną zarazą"

Historię cholery w Pleszewie możemy znaleźć również w monografii "Dzieje Pleszewa" z roku 1989.

Tak relacjonuje się tam przebieg epidemii w roku 1831:

"Na początku sierpnia 1831 r. nawiedziła Pleszew epidemia cholery, której największe nasilenie przypadało na czas od 5 sierpnia do 12 września. Pochłonęła ona około 200 mieszkańców, najczęściej w wieku od 20 do 50 lat. Walka z tą straszną zarazą utrudniona była z powodu złych warunków sanitarnych, brak było odpowiedniego szpitala. Urządzano prowizoryczne lazarety w domach prywatnych korzystając z wielkiej ofiarności takich obywateli jak: Drobnika, Generowicza, Glaubitza, Klajewskiej, Łakomickiego, Sroczyńskiego, Szymanowskiego, Wabnera, oraz Żydów: Leichtentritta i Sandberga. Koszta utrzymania tych szpitali jak i sprowadzenia lekarstw dla ludności ubogiej pokrywał magistrat. Wyniosły one przeszło 1000 talarów, co stanowiło wówczas wielką sumę. W tej trudnej sytuacji przyszło władzom miejskim z wydatną pomocą społeczeństwo powiatu, które w przeprowadzonej kolekcie zebrało 917 talarów na zwalczenie szalejącej zarazy".

Krzyże i cmentarz choleryczny w Pleszewie

Jak czytamy w historii Pleszewa, zmarłych na cholerę grzebano poza miastem, a miejsce to upamiętniono krzyżem o dwóch przecznicach.

Jak komentuje z kolei Adam Staszak, dyrektor Muzeum Regionalnego w Pleszewie, do dziś zachował się m.in. krzyż choleryczny przy ul. Kaliskiej w Pleszewie. Krzyż nazywany jest karawaką (nazwa pochodzi od hiszpańskiego miasta Caravaca). 

- Pleszewska karawaka przy ul. Kaliskiej stoi już 190 lat - z pewną małą przerwą, o której mało by kto wiedział, gdyby nie zdjęcie z zasobów IPN - opowiada - w ramach swojego stałego cyklu wykładów wideo - dyrektor Adam Staszak.

ZOBACZCIE WIDEO:

 

Jak czytamy ponadto w monografii Pleszewa - we wrześniu i październiku 1831 r. również w Tursku zmarło na cholerę 7 osób. W 1846 r. cholera pochłonęła wielu mieszkańców pobliskiego Brzezia. 

Choroba dotknęła jednak cały region i dzisiejszy powiat pleszewski. Jak przywołuje na kartach swojej książki Stanisław Małyszko ("Jedlec na przestrzeni wieków") w roku 1852 cholera spowodowała śmierć ponad setki mieszkańców Jedlca - pamiątką tamtych wydarzeń jest również krzyż choleryczny, który został odtworzony przez mieszkańców wsi z okazji jubileuszu 700-lecia lokacji - w roku 2009.

Wracając jeszcze do cmentarzy – dziś nie ma już śladów w Pleszewie po miejscach pochówku osób zmarłych na cholerę. Jak komentuje nam dyrektor pleszewskiego muzeum swoje zrobił upływ czasu.

- Cmentarz choleryczny znajdował się na drodze do Marszewa. Dziś nie ma już po nim śladu – opowiada Adam Staszak.

Współczesne epidemie w Pleszewie

Na koniec warto wspomnieć również krótko o bardziej współczesnych chorobach - chodzi o słynną, choć niesławną, epidemię "hiszpanki", czyli zabójczego wirusa grypy, który w latach 1918-1920 dziesiątkował mieszkańców Europy i Polski. Zabijał również w naszym regionie. 

Grypa była również powodem śmierci żołnierzy przebywajacych w Pleszewie. Jak opisał Edward Horoszkiewicz, w lutym 1920 roku epidemia grypy wybuchła w koszarach wojskowych. Zachorowało 50 osób, z czego na skutek powikłań - zmarło 29 żołnierzy. Lżej chorych umieszczano w hotelu na pleszewskim Rynku.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.